Rozdział 4
Przed wejściem czekał na mnie Marc. Miał w ręce bukiet kwiatów co mnie bardzo zdziwiło, bo nie miałam ani urodzin ani imienin.
- Hej, co cię tu sprowadza ? - zapytałam z szerokim uśmiechem
- Mówiłaś, że zaczynasz nowe życie, nowa praca a ja ci nawet nie pogratulowałem, wybacz, ale właśnie to nadrabiam i Gratuluję. To dla ciebie - wręczył mi bukiet pięknych róż
- Dziękuję nie musiałeś, na prawdę :) Są przepiękne - powąchałam różyczkę miała nieziemski zapach. Zapach Marca
- Z tej okazji, chciałbym zaprosić cię na kolację
- Dziękuję, z chęcią skorzystam, a gdzie pójdziemy ?
- To niespodzianka, bądź gotowa na 20 przyjadę po ciebie, strój elegancki, a teraz spadam i cię nie zatrzymuje bo i tak jesteś spóźniona chciałbym zauważyć
- Ok, będę gotowa. Oj tam oj tam po prostu zaspałam, zdarza się. Do zobaczenia. - Marc na pożegnanie dał mi buziaka w policzek i poszedł w swoim kierunku, a ja do pracy. Zaniosłam róże do gabinetu, wzięłam aparat i szybko pobiegłam na boisko. Cały czas nie wierzyłam w to co się przed chwilą wydarzyło i w to, że mam dzisiaj kolejną randkę z Marcem. Ostro. Zabrałam się do pracy jak zwykle czas mi szybko minął i zaraz mogłam już wracać do domu. Jak zwykle zagadałam się z wszystkimi.
- Ej ej dzisiaj jest u mnie impreza, wszyscy są zaproszeni ty Lena też - odezwał się Geri
- Dzięki, ale już mam plany - odpowiedziałam niepewnie
- Jakie ? No co ty z nami się nie napijesz ?? - odezwał się Leo
- Może innym razem
- Neymar porozmawiaj z nią- krzyknął Luis
- A co ja mam do tego ? - odpowiedział Brazylijczyk
- Ona cię posłucha
- Nie sądzę, jak ma plany to niech je realizuje a my spadamy
- Chociaż jeden - powiedziałam dosyć głośno - Ney jedziesz do domu ?
- Tak a co ?
- Musimy pogadać - odpowiedziłąm poważnie, Brazylijczyk znał mój ton i wiedział, że mam jakiś problem
- Dobra, chodź - pożegnaliśmy się z wszystkimi i ruszyliśmy w kierunku parkingu gdzie były nasze samochody - No zaczynaj
- Marc zaprosił mnie na randkę, był dzisiaj rano przed budynkiem jak przyjechałam, dał mi bukiet kwiatów i umówiliśmy się na 20, ale nie wiem gdzie, bo to niespodzianka
- Uuu patrzę gruby romans się tu tworzy hahaha
- Santos !!! Ja ci tu poważne rzeczy mówię, a ty jak zwykle nic z tego nie robisz !
- No co ? Masz randkę znowu z nim, czego ty się stresujesz ?? Skoro ci się podoba to chyba dobrze, że cię zaprosił ?
- No tak, ale nie wiem czy chciałabym z nim coś więcej niż znajomość, jakoś nie czuję się przy nim swobodnie
- To tak jak ja przy Larze, ale no musimy nauczyć się z tym żyć, że nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli co nie ?
- No niby tak - objęłam go w talii po czym Brazylijczyk zrobił to samo, staliśmy tak w uścisku kilka minut. Jak dobrze mieć kogoś z kim zawsze można tak szczerze porozmawiać - Dziękuje
- Za co ?
- Za to, że jesteś, nie wiem co bym bez ciebie zrobiła
- I nawzajem mała
- Nie jestem mała - dostał kuksańca w bok i zaczęliśmy się śmiać. Po jakiejś jeszcze godzinie rozeszliśmy się do swoich samochodów i ruszyliśmy każde w swoim kierunku. Wybiła 16 a ja siedziałam przed szafą i nie wiedziałam kompletnie w co mam się ubrać.
- Siostraaaa - zaczęłam krzyczeć z całych sił
- Co się drzesz ? - wbiegła moja siostra do pokoju i od razu wiedziała, że mam problem z ubraniem - Hmm no więc, czy chociaż wiesz gdzie cię zabiera ?
- No właśnie nie - zrobiłam smutną minę
- Ok coś wymyślimy, ubierzemy cię tak aby pasowało wszędzie ale i było zjawiskowo
- Z moimi kształtami to dość ciężko będzie
- Oj zamknij się, dobrze wyglądasz
- Dobra już nic nie mówię, działaj - i tak o to pozwoliłam dla siostry wszystko wybrać, ubrała mnie, umalowała i uczesała. Wyglądałam nawet ładnie. A skoro mówi to osoba która kompletnie siebie nie akceptuje to musi być dobrze - Kocham Cię wiesz ?
- Wiem - przytuliłam siostrę i nagle usłyszałam jak ktoś puka do drzwi, od razu cała się spięłam, ale jak to moja kochana siostra ma w zwyczaju, wypchnęła mnie z pokoju i zaciągnęła na dół, że nawet nie zdążyłam odetchnąć. W drzwiach stał elegancji Marc z różyczką w ręku.
- Hej, wyglądasz cudownie to dla ciebie - wręczył mi różyczkę i pocałował delikatnie w policzek
- Ty również wyglądasz super, dziękuję za różyczkę nie musiałeś
- Dla takiej damy zawsze należy się różyczka - był taki słodki, wyciągnął do mnie ramię, za które złapałam i razem wyszliśmy z domu, żegnając się z moją rodzinką. Tak, tak oczywiście wszyscy się zapoznali, chociaż widziałam w oczach rodziców, że nie bardzo są zadowoleni. Za to moja siostra pękała z zachwytu. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy przed siebie, o dziwo Marc za każdym razem ja jedziemy samochodem nie ma włączonego radia co według mnie jest dziwne.
- To gdzie jedziemy ?
- Na kolację, ale gdzie to niespodzianka nie mogę ci powiedzieć
- No dobrze, jak wolisz - reszte drogi spędziliśmy w ciszy co trochę mnie przytłaczało. Po około godzinie wysiedliśmy, oczywiście Marc otworzył mi drzwi, przy restauracji De Rossa. Restauracja ta jest dla bogaczy, szczerze wam powiem że bardzo jej nie lubię iż jestem osobą która woli skromne miejsca i bardziej klimatyczne, ale to Marc wybierał i aby go nie zdenerwować lub nie zrobić przykrości nic się nie odzywałam.
- Zapraszam piękną panią przodem
- Dziękuję, ale nie musiałeś wybierać tak drogiego miejsca
- To nic takiego, na prawdę - weszliśmy do środka gdzie kelner od razu zaprowadził nas do stolika, który znajdował się w samym centrum. Nie wiem czy mi się tylko wydawało czy tak było na prawdę ale cały czas czułam wzrok wszystkich na sobie. Na pewno wszyscy sobie myśleli co taka brzydka i gruba dziewczyna robi z takim przystojniakiem i to w takim miejscu. Usiedliśmy, jak to zwykle bywa u Marca odsunął mi krzesło po czym zajął swoje miejsce. Kiedy kelner podszedł Marc powiedział jedynie ,, To co zwykle " co mnie trochę zdenerwowało bo wolę sama decydować, ale i zdziwiło to znaczy że on tu często bywa ?
- Często tu bywasz ? - zapytałam od razu
- Tak, z rodzicami lub znajomymi, nie jesteś zła że zamówiłem za ciebie ?
- Nie, nie ma problemu - siedzieliśmy tak w ciszy aż kelner przyniósł nam jedzenie, niestety nie bardzo mnie to zadowoliło co dostałam. Na stole pojawiły się krewetki, mule i inne owoce morza. Nie przepadam za takimi rzeczami, ale nie chciałam wyjść na wybredną
- Nie smakuje ci ? - zapytał zdziwiony Marc, który zajadał się aż mu się uszy trzęsły
- Jest pyszne, tylko że nie bardzo jestem głodna, a po za tym nie jem o tak późnej porze ze względu na swoją linię przepraszam
- Nic nie szkodzi, a o linię pomogę ci zadbać. Pójdziemy razem na siłownię i stracisz trochę kilogramów. Owoce morza są niskokaloryczne więc możesz je jeść bez wyrzutów sumienia - zaśmiał się i powrócił do konsumowania tego co miał na talerzu. Bardzo przykro mi się zrobiło w tamtym momencie, zazwyczaj chłopak jeśli podoba mu się dziewczyna to nie mówi jej takich rzeczy. Po cholerę mnie zapraszał skoro jestem dla niego za gruba
- Dziękuję za pomoc na pewno się przyda - odpowiedziałam cicho i już nic nie tknęłam, chciałam jak najszybciej z tamtą wyjść. Musiałam coś wymyślić. Od razu do głowy wpadł mi Neymar, pod stołem napisałam do niego sms:
,, Błagam ratuj, bo zaraz się zabiję "
Po około 3 minutach zadzwonił do mnie telefon, od razu odebrałam
Tak słucham ?
Dzień dobry, dzwonimy z Komendy Miejskiej Policji, musi się pani stawić teraz na Komendzie iż mamy tutaj pijanego pani kolegę, który kazał do pani zadzwonić
Jezu czy coś mu się stało ?
Nie nic ale musi się pani tu stawić jak najszybciej
Dobrze już jadę
- Coś się stało? - zapytał zdziwiony Marc
- Dzwonili z policji, muszę jechać na komendę po Neymara
- A czemu ? Co się stało ?
- Zatrzymali go, przepraszam muszę iść
- Ale dlaczego, jesteś jego niańką ? Przecież mamy randkę
- Wiem i przepraszam, ale jest to mój najlepszy przyjaciel, musze jechać. Do zobaczenia - dałam mu buziaka w policzek i szybko wybiegłam z lokalu, o dziwo nawet za mną nie wybiegł a kontem oka zauważyłam, że dalej zaczął jeść. Co za gość ?! Kiedy wybiegłam przed budynek ujrzałam stojącego Neymara przy samochodzie - Jakim cudem ty to zrobiłeś ?
- Ma się swoje sposoby, wsiadaj szybko zanim twój kochaś mnie zobaczy - Od razu wsiadłam i szybko odjechaliśmy spod restauracji - A tak w ogóle to wyglądasz nieziemsko
- Weź nic nie mów, jestem słoniem w sukience
- Dlaczego tak uważasz ? - i od razu poleciały mi łzy z oczu, wszystko opowiedziałam Neymarowi co i jak się wydarzyło, bardzo się zdenerwował gdy to co usłyszał - Co ten skurwiel sobie myśli ?? Jak on mógł, twoje ciało jest idealne dla każdego faceta zapytaj kogo chcesz, nie musisz nic z nim robić. Radzę ci skończ to, a jeśli ja go spotkam to mu zęby wybiję !
- Dziękuję ci, ale on może miał rację, że powinnam trochę zrzucić kilogramów
- Weź nie mów mi takich rzeczy, jedziemy do domu. - I tak właśnie zawsze kończyła się rozmowa moja z Neymarem na temat mojej wagi i wyglądu. Wiem jest on najlepszym przyjacielem na świecie zawsze mnie wspiera i powtarza mi że jestem piękna i nie muszę nic w sobie zmieniać. Tak ja w to nie wierzę, ale pewnie już wiecie jaki jest mój stosunek do siebie. Resztę drogi spędziłam patrząc w okno i się nie odzywając.
Ney pov's
Po tym jak dostałem sms od Leny wiedziałem, że jest źle i że muszę szybko coś wymyślić. Znam ją długo i wiem kiedy jest na prawdę źle. Jak tylko usłyszałem co ten kretyn do niej powiedział to aż mnie zagotowało, Lena jest cudowną dziewczyną, szczupłą, mądrą i piękną. Wiem również że dużo przeszła i ma swoje na swoim punkcie nasrane w głowie. Próbuję jej pomóc aczkolwiek wiem że będzie ciężko. Jest moją najlepsza przyjaciółką i zawsze kiedy jej potrzebowałem nawet wtedy jak musiała mnie wyciągać z klubu pijanego i rzucającego się do każdego nawet do niej a i tak była ze mną i została do teraz. Jestem jej za to wdzięczny jak nikomu innego i dlatego jestem z nią i nigdy jej nie zostawię. A z tym chłoptasiem to a sobie jeszcze pogadam ! Całą drogę Lena się nie odzywała wiedziałem że potrzebowała ciszy i spokoju dlatego odwiozłem ją do domu i tak się pożegnaliśmy. Postanowiłem pojechać do swojego synka i zabrać go do siebie. Myślałem też aby zaprosić Lenę, ale niestety napatoczyłam się Lara i już nie mogłem zaprosić Leny a szkoda, bo Davi bardzo ją lubi. Za to Lary raczej nie bardzo.
Kiedy pożegnałam się z Nymarem od razu weszłam do domu i bez przywitania poszłam do swojego pokoju niestety albo i stety moja siostra była w domu. Od razu za mną podążyła.
- Lena co się stało ? - zapytała siadając na brzegu łóżka na którym się położyłam
- A weź nic nie mów. Do końca życia będę sama i tyle
- Nie przesadzaj, jedna nie udana randka i już koniec ?
- Jestem po prostu za gruba i brzydka kolejny facet mi to mówi czyli coś jest na rzeczy
- On ci tak powiedział ? Cham i tyle na dodatek ślepy, nie przejmuj się. Wszyscy nasi znajomi, cała Fc Barcelona i wiele wiele ludzi uważa że jesteś cudowna i piękna, dlaczego ich nie słuchasz ?
- Bo mówicie tak, bo mnie lubicie i tyle. Sorki ale chce się przespać
- No dobrze, rób co chcesz ale pamiętaj że dla nas jesteś idealna
- Dzięki - i tak nasza rozmowa dobiegła końca. Nie mogłam zasnąć więc zaczęłam trochę pisać.
„Miłość nie polega na tym, aby wzajemnie sobie się przyglądać, lecz aby patrzeć razem w tym samym kierunku. Czy w życiu najważniejszy jest wygląd ?
- Kochanie co robisz ? - zapytał Clark
-Myślę nad swoim życiem - odezwała się Mersy patrząc w lustro
- I co wywnioskowałaś ze swoich przemyśleń ?
- Że nie wiem dlaczego mnie wybrałeś, skoro nie jestem tą laską z telewizji, piękną i zgrabną
- Już ci mówię. Wybrałem ciebie iż jesteś cudowną kobietą, która zawsze wspiera mnie w najtrudniejszych sytuacjach, nie jest jedną z tych sztucznych lasek które w głowie mają tylko paznokcie i włosy, jesteś mądra i uczuciową kobietą. Dla mnie i dla wielu mężczyzn normalnych nie liczy się wygląd zewnętrzny, ale to co macie w środku, czyli serce . Kochanie jesteś najlepszym co mi się w życiu przytrafiło i nie śmiej w to wątpić.
- Boże jak ja cię kocham - i tak o to mój mąż po raz kolejny uświadomił mi że wygląd nie jest najważniejszy. "
Skończyłam pisać po północy, przebrałam się wzięłam prysznic i mogłam położyć się spać iż mam jutro do pracy na 9. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam ale wiem że przed snem pomyślałam, że to co piszę w swoich opowiadaniach nigdy w prawdziwym życiu się nie zdarzy...
Witajcie kochani, przepraszam, że tak późno dodaje rozdział, ale nie miałam czasu ani weny żeby go napisać. Przepraszam jestem beznadziejna wiem -_- Mam nadzieję że się poprawię i nie zostawicie mnie tu samej :)
Do następnego :* :*
Nie zostawie Cie tu samej! ;*
OdpowiedzUsuńNeymar jest tu taki troskliwy i mi się wydaje, że on czuje do bohaterki cos więcej niż przyjaźń. To widać ;)
A Marc? Imię piękne, charakter chujowy. Jaka rozbierzność no nie? :D
Podoba mi się bardzo bardzo bardzo! Pozdrawiam kochana! <3
Jesteś najlepsza :* no nie wiem czy to on coś czuję do bohaterki czy ona i nie chce się przyznać :/ hmmm może wkrótce się dowiemy tego :D
UsuńRównież pozdrawiam :*
Super :) dawaj next :)
OdpowiedzUsuńNY