Rozdział 5


 Dzień zaczął się jak zwykle, budzik dzwoni o 8 ja wstaję robię poranną toaletę, schodzę na dół jem śniadanie i rozmawiam z mamą o jakiś pierdołach. W pracy jestem 10 minut przed czasem, biorę aparat z gabinetu i wychodzę na boisko przed wszystkimi piłkarzami. Kiedy oni zaczynają wychodzić robię każdemu zdjęcia i tak przez kolejne 30 minut treningu. Potem wracam do gabinetu sprawdzam wszystkie portale społecznościowe i publikuję nowy temat na oficjalnej stronie. I tak codziennie, ale szczerze powiem, że kocham swoją pracę i nie chce jej zamieniać na żadną inną. Około godziny 12 ktoś zapukał do drzwi mojego gabinetu.
- Proszę - odparłam prostując się na krześle
- Hej, mogę ? - za drzwi ukazał mi się Marc, ale zaraz zaraz jak on tu wszedł ??? Błagam niech on sobie już stąd idzie
- Hej, pewnie wchodź, ale jak ty tu wszedłeś w ogóle ? - zapytałam z wymuszonym uśmieszkiem, nie chcę go urazić, dlatego pozwoliłam żeby wszedł i usiadł
- Bardzo miła pani z recepcji pozwoliła mi wejść, jak jej powiedziałem że jestem twoim narzeczonym. Nie obrazisz się za to co zrobiłem prawda ?
- Co ty powiedziałeś ?!?! Chyba żartujesz jak możesz tak wykorzystywać moją osobę ?? - wstałam i zaczęłam chodzić po pokoju jak nienormalna, jak on mógł !?! Nienawidzę jak ktoś się posługuję mną
- Dlaczego tak panikujesz ? Przecież chodzimy na randki więc nie wiem o co ci chodzi, przecież nic się nie stało - siedział na tym krześle i spokojnie wszystko sobie mówił jakby nic się nie stało
- Nie chcę aby po całym budynku chodziły plotki o moich zaręczynach których tak na prawdę nie było i nie będzie
- Ej ej spokojnie dlaczego tak od razu mówisz ?
- Bo tak, po co przyszedłeś ??
- Bo wybieram się na siłownię i pomyślałem.... - nie zdążył dokończyć kiedy do mojego gabinetu wszedł Leo
- Co się tutaj dzieje, twoje krzyki słychać na końcu korytarza
- Przepraszam, ale się zdenerwowałam.
- Cześć jestem Marc - Brazylijczyk wstał i podał rękę Argentyńczykowi
- Leo, przeszkodziłem w czymś Leno ?
- Nie oczywiście że nie Marc już sobie idzie. Marc myślę, że nie powinieneś tutaj przychodzić i w ogóle zapomnij o mnie. Jak możesz w ogóle tak mnie traktować i myśleć o mnie w ten sposób. Skoro nie podoba ci się moja figura bądź wygląd nie trzeba było w ogóle zagadywać ani nic - pod koniec lekko uniosłam głos i zauważył to Leo, bo chwycił mnie za ramię w celu uspokojenia
- Nie to że mi się nie podoba, po prostu sądzę że możesz nad nią popracować i chciałem ci w tym pomóc - po tym co usłyszałam w moich oczach pojawiły się łzy, nie mogłam tego dalej słuchać
- Myślę, że musisz już iść i zostaw Lenę w spokoju - Leo wyprowadził Marca i zaraz do mnie wrócił, siedziałam zdezorientowana i zła na fotelu nie wiedziałam co się ze mną dzieję. Czemu aż tak działały na mnie słowa Marca ? Nie mogłam tego pojąć. Leo próbował mnie uspokoić ale mu się nie udało więc po 20 minutach mnie zostawił a ja dalej jak siedziałam bez ruchu tak i zostałam na tym samym miejscu. Jak się domyśliłam Leo poszedł po Neymara, który od razu wparował do mojego gabinetu i mocno przytulił
- Lena nawet nie waż się o tym myśleć. Chodź idziemy - nie chciałam wstać, ale jak to Brazylijczyk zawsze robi złapał moją rękę i z całej siły pociągnął do siebie tak, że nie miałam wyboru, szliśmy wtuleni w siebie ja jak w jakimś omoku nie odzywałam się ani nie widziałam co się ze mną dzieje. Ney prowadził mnie do samochodu, pomógł wsiąść i gdzieś mnie zawiózł. Nawet nie pytałam gdzie mnie wiezie, ale po chwili już wszystko było jasne. Zawiózł mnie do siebie tak dobrze słyszycie do siebie. Nigdy mnie nie zostawia samej w takim stanie. Weszliśmy do domu, ja już trochę ogarnięta ale dalej smutna usiadłam w salonie na kanapie. Brazylijczyk położył się na kanapie, położył głowę na moich udach, jak to w zwyczaju ma i zaczął grać w Pes 17. Na pewno wszyscy się zastanawiają dlaczego on tak zrobił ?
- Weź go sfauluj, bo strzeli gola !!!! - zaczęłam krzyczeć i komentować wszystko co się działo w meczu
- O widzę, że powracasz do żywych hahahaha - Ney zaczął się śmiać i faktycznie sfaulował zawodnika przeciwnej drużyny, i już wiecie o co chodzi. Jestem wielkim fanem piłki nożnej, ale bardziej wolę patrzeć jak ktoś gra i komentować niż samej grać. Zawsze mi to pomaga zapomnieć o wszystkim co mnie dręczy tak samo jak pisanie opowiadań
- Dziękuję, że mnie stamtąd zabrałeś, jak zwykle ratujesz mnie i mi pomagasz
- Mała nie ma sprawy, od tego jestem, Leo jak mi tylko powiedział co się dzieję od razu się szybko ubrałem i ruszyłem do ciebie. Ten gościu mnie wkurwia, w ogóle jak on wszedł do nas ?
- Powiedział dla babki z recepcji, że jest moim narzeczonym
- Cooo ??? - od razu się wyprostował i zaczął na mnie patrzeć dziwnie
- Nie patrz tak na mnie, myślisz że mi się to spodobało ? Zaczęłam na niego krzyczeć a on jakby nigdy nic siedział sobie w fotelu i chciał mnie zabrać na siłownię
- Już ja mu pokażę siłownię, niech go tylko spotkam
- Weź nawet nie zawracaj sobie nim głowy, nie wiem co by było gdyby nie Leo, muszę mu podziękować i przeprosić z to że się nie odzywałam jak był ze mną
- Podziękowałem mu, nie jest zły, martwi się o ciebie tak jak wszyscy piłkarze. Lena jesteś cudowna przestań się zamartwiać takimi kretynami i pierdołami.
- Ach, żeby to było takie proste - Brazylijczyk z powrotem powrócił do grania i dalej w takiej samej pozycji czyli jego głowa spoczywała na moich udach. Graliśmy tak około 2 godzin, znaczy ja tylko komentowałam, a Ney się cały czas śmiał ze mnie, że bardziej przeżywam grę w Pes'a niż prawdziwy mecz. Aczkolwiek to nie prawda bo prawdziwy mecz bardziej przeżywam.
-Głodna ??
-Trochę
- To zapraszam do mojej kuchni -wstaliśmy, Brazylijczyk zatrzymał grę i podążyliśmy do kuchni. Jak zawsze lodówka piłkarza była pełna iż gosposia robiła zakupy 2 razy w tygodniu - Na co masz ochotę ??
- Hmm nie wiem a co proponujesz ?
- Dzisiaj woja kolej
- Ej ostatnio też była moja kolej ! - udałam obrażoną
- Chcesz jeść chleb z masłem ?
- Dobra już dobra coś zrobię - wstałam i podążyłam do lodówki, wyjęłam z niej wszystkie potrzebne składniki do zrobienia makaronu z kurczakiem i warzywami w sosie grzybowym. Gotowanie nie zajęło mi za dużo czasu, zazwyczaj szybko się z tym uwijałam. Brazylijczyk trochę pomagał, ale większość czasu spędził na podjadaniu i siedzeniu w telefonie - co ty tak ten telefon maltretujesz ?? - zapytałam nakładając nam jedzenie
- Piszę z Larą, chce się ze mną dzisiaj spotkać, ale ja nie chce i próbuję jej to jakoś powiedzieć, ale ona nie chce chyba tego przyjąć do wiadomości
- Kurde, to ja cię z nią zapoznałam, sorki, czekaj coś wymyślę - usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy jeść
- Spoko nic nie szkodzi, rodzice uwierzyli i to się liczy. Teraz muszę się jakoś jej pozbyć
- Daj mi telefon - Brazylijczyk bez zawahania oddał mi telefon, wtedy zaczęłam pisać z Larą próbowałam załatwić to delikatnie, ale bez ogródek. - Już, myślę, że na trochę masz spokój, chyba że jest ona z tych psychopatek co prześladują swoich  byłych
- Zaraz, zaraz jak ty to zrobiłaś ??
- Powiedziałam że nie jesteś już nią zainteresowany
- Serio pytam dużo razy jej to mówiłem a ta dalej zaciągała mnie do łóżka
- Bo nie umiesz zrywać normalnie z dziewczynami. Dobra a tak serio to powiedziałam, że znalazłeś sobie dziewczynę 100 razy lepszą od niej
- Hahahaha serio ?
- Tak, chciałeś z nią zerwać ?
- Tak
- To już, a teraz ja muszę wracać do domu - wstałam i udałam się do drzwi. Pożegnałam się z Brazylijczykiem i miałam już wychodzić kiedy nagle ktoś zaczął walić w drzwi, trochę to strasznie brzmiało. Odsunęłam się do tyłu a przede mną stanął Brazylijczyk i zerknął przez dziurkę w drzwiach kto to.
- No to mamy problem - odezwał się i zaczął otwierać drzwi, ja lekko przestraszona nie wiedziałam o kogo chodzi, więc schowałam się za plecami Neymara, a to kogo tam ujrzeliśmy to dla mnie był szok, nie spodziewałam się....





    Witajcie kochani, rozdział tym razem szybciej, mam nadzieję, że się podoba :) Proszę o komentarze bo one na prawdę motywują do pisania <3
Do następnego :* :*

Komentarze

  1. To napewno Lara lub Marc...nikt inny nie przychodzi mi do głowym :)

    NY

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Lara wparuje i zobaczy ich razem to się mega wkurzy :D no bo gdyby to był Marc to Neymar by się wkurzył a on tylko powiedział, że jest problem czyli pewnie Lara :D Marc jest tak beznadziejny, że aż mi go szkoda, że jest takim kretynem :/ a Neymar jak to Neymar, jak zwykle najlepszy ❤ Pozdrawiam skarbie ❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah no zobaczymy kto to wparuje tam do nich ;P Dziękuję że jesteś <3

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga