Rozdział 6




 Za drzwiami stała rozwścieczona Lara, nie sądziłam że tak szybko tu przyjedzie i że w ogóle przyjedzie. Znałam ją dobrze i każde rozstania z chłopakiem przechodziła na lajcie.
- Wiedziałam, że to ty !! Jak mogłaś byłaś moją przyjaciółka a teraz zabierasz mi chłopaka ?? - krzyczała Lara
- Uspokój się, ja już dawno chciałem z tobą zerwać, nie widzisz że nie psujemy do siebie ?? - odpowiedział spokojnie Ney
- Ta zdzira ci w głowie namieszała ?? Jakoś nie narzekałeś jak byliśmy razem
- Bo mi nie pozwalałaś dojść do głosu. I nie masz prawa obrażać Leny. Idź stąd już
- Nie zabrałam ci chłopaka, nie jesteśmy razem - wtrąciłam się 
- Nie odzywaj się, widzę jak jesteś w niego wtulona, codzienne spacery, ciągłe rozmowy przez telefon, wiedziałam że coś jest na rzeczy ale nie chcieliście się przyznać. A ty co ? Chciałeś się mną zabawić ??
- Uspokój się, nie kochałem cię  nie kocham i nie będę kochać. Nie byliśmy razem była to jedynie znajomość dla przyjemności, które już mi przyjemności nie sprawiają. Mam ciebie dość, a od Leny masz się odwalić. wynoś się z mojej posesji - Brazyliczyk widocznie się zdenerwował, ale tak przez chwilę przemknęła mi myśl przez głowę, że wielu ludzi może myśleć , że jestem z Neymarem w związku. Faktycznie to tak czasami wygląda, ale my przecież jesteśmy po prostu najlepszymi przyjaciółmi. Nie sądzę, że moglibyśmy być kiedykolwiek razem. Chociaż może... Nie nie na pewno nie.
- Lara uspokój się, ja z Neymarem od kilku lat jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi dltageo tak się zachowujemy, więc się ogarnij. Trochę ochłoń i dopiero wtedy pogadamy. - Lara cały czas krzyczała na nas i mówiła jaka to ja nie jestem aż mi się smutno zrobiło Ney t zobaczył więc od razu zamknął drzwi i na tyle by było.
- Spokojnie Lena nie przejmuj się, ważne że my wiemy jak jest prawda ?
- Tak masz rację, ale to była moja trochę nawet przyjaciółka, a teraz tak się zachowuje ?
- Wiedziałem, że jest z nią coś nie tak, dziękuję że pomogłaś mi się jej pozbyć
- Nie ma sprawy - Ney mnie przytulił po czym się pożegnaliśmy i wróciłam do domu bo było już dość późno



Ney pov's

Po tej całej akcji z Marcem potem jeszcze z Larą ja nie wiem jak Lena to wytrzyma. Wiem jedno, że będę ją wspierać i jej pomagać nie zostawię jej samej z tym całym gównem. Kurde po tym jak usłyszałem od Lary, że jestem z Leną na początku jakoś to olałem, ale tak po zastanowieniu dlaczego my nie jesteśmy razem ? Każdy ko nas widzi uważa że idealnie do siebie pasujemy, a my dalej się przyjaźnimy jedynie. Czy to moja wina czy Leny ? Usiadłem na kanapie i zacząłem rozmyślać o nas. Ale czy to by się udało ? Lena mnie bardzo dobrze zna i wie jaki jestem, że zdradzam dziewczyny i często zmieniam może dlatego woli się ze mną tylko przyjaźnić. A może chodzi o to, że po prostu jakbyśmy byli razem i nagle się rozstali to nasz kontakt by się urwał i tyle. Nie ja nie chce tracić z nią kontaktu nie po takim czasie, nie po tylu latach spędzonych razem. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Śniła mi się Lena, że leżymy razem w łóżku i potem ja ją nagle całuję i ona to odwzajemnia. Od razu się obudziłem
-Stary, przestań !!!! To twoja przyjaciółka musisz wyrzucić w głowy jakikolwiek związek z nią !!! - powiedziałem na głos do siebie, wstałem wypiłem sok i poszedłem dalej spać, bo była dopiero 2 w nocy.

Rano obudził mnie budzik, który pokazywał godzinę 8 czas wstawać. Zrobiłem poranną toaletę i pojechałem od razu na trening. Tam w ośrodku zawsze mamy śniadania więc w domu nigdy nie jem. Wszedłem do szatni a tam już prawie cały zespół był przebrany czy tylko ja zawsze się spóźniam ??
- Ney, jak tam Lena ? - od razu podszedł do mnie Leo
- A w miarę, posiedziała u mnie trochę, wygadała się i myśle że ok. Niestety mieliśmy małe spięcie z moją już byłą, ale mam nadzieję że Lena o tym zapomni
- Ty miałeś dziewczynę ? - Leo popatrzył na mnie z zaskoczeniem - Co się nie chwalisz ?
- Miałem ! Nie było czym błagam cię, już skończone i tyle
- Jezu kiedy ty się ustatkujesz, musisz znaleźć sobie kogoś przy kim nie będziesz myślał o durnotach
- Tak dzięki za radę - uśmiechnąłem się i zacząłem się przebierać, kiedy już byłem gotowy razem z chłopakami wyszliśmy na boisko. Tam była już Lena, uśmiechnięta w blasku słońca robiła zdjęcia każdemu z nas, kurde Ney co się z tobą dzieje ??? Nie sądziłem, że kiedykolwiek pomyśle o niej jako dziewczynie dla mnie. Jak tylko mnie zobaczyła to ruszyła w moim kierunku z uśmiechem na twarzy, odwzajemniłem go. Przybiegła i od razu się we mnie wtuliła Boże ja nie wytrzymam, ona działa na mnie coraz bardziej.
 - Hejo - przywitała się pierwsza
- No Hej mała i jak samopoczucie ?
- Hmm a wiesz, że nawet w miarę, trochę w nocy myślałam i postanowiłam, że na razie będę sama a o Larze zapomnę jako koleżance i w ogóle o niej zapomnę
-  No i tak będzie chyba najlepiej, dobra lecę do reszty pogadamy potem
- Ok leć leć 



Dzisiaj była słoneczna pogoda, uwielbiam takie dni, aż chce się uśmiechać pomimo tylu problemów jakich miałam na głowie. Zawsze byłam fanką piłki nożnej więc codzienne oglądanie chłopaków również pomaga mi w uspokojeniu się. Chodziłam po całym boisku i robiłam zdjęcia chłopakom, jak zwykle ich zagadywałam za co wujek na mnie nakrzyczał, że ich rozpraszam więc już więcej tego nie robiłam. Po około 2 godzinach skończyłam robić zdjęcia i udałam się do gabinetu żeby wszystko ogarnąć i uporządkować. Siedziałam w fotelu i w pewnym momencie w drzwiach gabinetu stanął Ney
-Hej już po ? - uśmiechnęłam się
- Tak, a ty jeszcze tu ? - usiadł na fotelu przede mną
- A która godzina ?
- Po 14 jakoś
- Ojejku na prawdę ? Jakoś zajęłam się pracą, że nawet nie zauważyłam kiedy ten czas tak minął, już się zbieram
- Dzisiaj jest impreza u Luisa, chcesz iść ?
- Hmm nie wiem czy powinnam
- Dlaczego ?
- Bo nie jestem zaproszona ?
- Przecież cię zapraszam, Luis też kazał mi tu przyjść i cię zaprosić, bo on musiał szybko jechać po dzieci żeby zawieźć je do rodziców
- A no dobrze, niech będzie. Skoro tak mówisz
- Ok będę u ciebie o 20 - wstał i wyszedł bez słowa, spakowałam się i wyszłam na parking w poszukiwaniu mojego samochodu, nie było to trudne iż zostałam tylko ja. Wszyscy już dawno rozjechali się do domów. Wróciłam do domu, zjadłam obiad i poszłam do swojego pokoju iż nikogo nie było w domu. Sofia jak zwykle u swojego chłopaka, mama na zakupach a tata w pracy. Usiadłam na łóżku i wzięłam laptopa, na początku przejrzałam wszystkie fora społecznościowe. Lara już mnie wyrzuciła ze znajomych, ale jakoś się tym nie przejęłam, bo doszłam do wniosku, że nie jest ona warta mojej uwagi. Po codziennym rytuale przeglądania wszystkiego, pomyślałam że sobie trochę popiszę :



,, Miłość, to nie tylko słowo KOCHAM CIĘ, ale również czyn. Każdy kto kocha przyczynia się do tego by druga osoba czuła jego miłość i nigdy nie była sama. Miłość to coś na co czeka każda samotna osoba. Czeka aż ta druga połówka stanie przy niej i po prostu ją przytuli, pogłaszcze po policzku i po prostu będzie. Miłość nie każdy jej doświadcza aczkolwiek każdy się stara ją spotkać i zachować przy sobie do końca swoich dni... "



Nawet nie wiem kiedy, wszyscy wrócili już do domu było trochę po 18, zeszłam na dół
- Hejka - krzyknęłam
- No hej, jak tam ? - zapytała Sofia, wróciła razem z Jo. Jo to jej chłopak
- A w miarę, wychodzę dzisiaj z Neymarem, znaczy on tylko mnie zabiera, bo jedziemy na imprezę do Luisa
- O jak fajnie, a co on kierowcą będzie ? - zapytała mama
- Nie wiem, pewnie nie on nigdy nie jest kierowcą wiesz przecież
- No to fakt, idź musisz się wyszykować i wyglądać super, tak żeby Ney się zakochał
- MAMO !
- No co ?!
- Ty już wiesz co - odwróciłam się na pięcie i ruszyłam do swojego pokoju. Zrobiłam lekki makijaż, rozpuściłam włosy, założyłam małą czarną i do tego srebrne szpilki. Chyba wyglądałam ok. Kiedy stałam przed lusterkiem do mojego pokoju weszła Sofia
- WOW siostra , wyglądasz zajebiście
- Serio ?
- Tak, Jo chodź tu
- Co ta... O ja Cię Lena wyglądasz super
- Haha dziękuję, czyli jest ok
- Już panu dziękujemy - Jo odwrócił się na pięcie i wrócił do pokoju Sofii. Zawsze chciałam mieć taki związek jak moja siostra. Na prawdę pasują do siebie, a ich związek jest na pełnym luzie, jakby znali się już 30 lat tak się zachowują coś cudownego - Kurde, Ney się zakocha
- Weź ty też ?!?!
- No powiedz, że ci się nie podoba ?
- Co to zmieni jeśli powiem, że podoba ? Wiesz że nie chce zepsuć naszej przyjaźni
- A co jeśli ty mu też się podobasz ?
- HAha błagam cię on może mieć każdą przecież a wybrałby mnie ?
- Może mieć każdą, a nie ma żadnej więc to chyba coś znaczy ?? - nie zdążyłam odpowiedzieć, bo zadzwonił dzwonek do drzwi to pewnie Ney. Wzięłam torebkę i zeszłam na dół Brazylijczyk stał już w holu jak zwykle wyglądał super. Porwane spodnie do tego koszula i kamizelka. I ten cudowny uśmiech na którego widok zawsze się rozpływam. Jak mnie zobaczył to znieruchomiał
- Wow, Lencia wyglądasz nieziemsko - odezwał się jak tylko mnie zobaczył
- Bez przesady
- Taaa jak zwykle ci się pewnie nie podoba prawda ?
- Prawda - zaśmiał się
- Dobra idziemy, Do widzenia, postaram się ją odwieść a jak nie to będzie pewnie u mnie. A mój adres zna prawie każdy więc
- Nie martw się, jeśli jest z tobą to jest bezpieczna. Bawcie się dobrze - odezwała się moja mama. Nie rozumiem jej kiedy zapraszali mnie jacyś inni chłopacy to zawsze był to samo ,, Ma być przed 22 ". A jeśli chodziło o Neymara to mógł mnie na tydzień zabrać
- Dziękuję - założyłam krótkie futerko bo trochę wiało i wyszliśmy. Na moim podjeździe stało niebieskie Audi
-O proszę, nareszcie się przejadę tym samochodem
- Nie jeździłaś nim jeszcze ? - zapytał śmiejąc się
- Nie bo jakoś rzadko nim jeździsz
- No to fakt, on jest tylko na wjazdy - Brazylijczyk otworzył mi drzwi, okrążył samochód i zaraz włączyliśmy się do ruchu. Do Luisa jechaliśmy trochę ponad 30 minut całą drogę prześpiewaliśmy jak zwykle w sumie. Kiedy zatrzymaliśmy się na posesji, Brazylijczyk znowu otworzył mi drzwi co z jego strony było bardzo miłe i eleganckie. W drzwiach przywitał nas gospodarz
- Lena, jak miło Cię widzieć. Mam nadzieję, że nie gniewasz się że nie zaprosiłem cię osobiście ale nie miałem jak - zapytał speszony
- Nie ma problemu, Ney pięknie mnie zaprosił, na kolanach i bukietem róż - zaśmiałam się
- No no Ney ty to potrafisz
- Hahaha trzeba umieć się ustawić, dobra wchodzimy - powiedział Brazylijczyk i zaraz byliśmy w środku
- Lena, chcę ci kogoś przedstawić, mój dobry kolega ze studiów przyjechał, pasjonuję się fotografią tak jak ty myślę, że znajdziecie wspólny język
- Ok - odpowiedziałam lekko speszona tak szybkim tokiem akcji, jak zobaczyłam kto idzie w naszym kierunku zrobiło mi się słabo .....



Taaaa daaaaa :D Jest i nowy rozdział, już się trochę rozkręcam. Hmm kto tam idzie w ih kierunku ???
Proszę o wasze komentarze misiaki <3
DO następnego <3


Komentarze

  1. No napewno jakiś nowy przystojniak...może to ktoś kogo Lena już znała wcześniej ??? I właśnie dlatego zrobiło jej się słabo...czekam na next :)

    NY

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie jakiś jej były :D nie wiem ale tak mi się wydaje :D Skoro Ney chce z nią być, ona jeszcze tego nie wie do końca (ale niedługo się dowie) to niech oni będą juz razem, niech robią jakiś krok w tym kierunku :D rozdział super i czekam na kolejny, mam nadzieje że ta tajemnicza zbliżająca się osoba nie skomplikuje ich relacji bardziej. Pozdrawiam kochana ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz nie łatwo wyznać swojej przyjaciółce że się ją kocha :D ale postaram się kiedyś to z niego wydusić hahahaha

      Również pozdrawiam <3 <3

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga